City of London Corporation – czy rządzą światem?

logo city of london

Do świadomości publicznej coraz częściej dochodzą informacje na temat City of London Corporation.

Czym jest CLC?

Najkrócej możemy powiedzieć, że jedną z trzech najważniejszych instytucji, obok amerykańskiej Rezerwy Federalnej (FED) oraz kompleksu wojskowo-zbrojeniowego USA z jego programem kontroli umysłów, prania mózgów oraz depopulacji, które pracują ciężko, aby wprowadzić Nowy Porządek Świata (NWO) oraz uczynić z nas stado niewolników – czytamy na stronie Humans Are Free.

I tak jak Rezerwa Federalna, choć mieści się w Ameryce, oraz amerykański kompleks wojskowo-zbrojeniowy nie są częścią Stanów Zjednoczonych, czyli nie podlegają społeczeństwu i uchwalanym przez jego reprezentantów prawom, tak też City of London, mimo że formalnie jest instytucją brytyjską, nie stanowi integralnej części Wielkiej Brytanii.

Należy do ponadnarodowej sitwy o globalnych ambicjach. I wspomnianych wyżej celach.

Tradycje Rzymian oraz templariuszy

CLC mieści się w centrum Londynu, zajmując ok. 1,5 km² jego powierzchni. Odpowiada to jednej mili angielskiej, stąd też pochodzi inne określenie tego miejsca – The Square Mile. Na tym obszarze znajdują się siedziby kompanii reprezentujących wszystkie branże działające na rynku globalnym.

Większość wielkich korporacji świata jest powiązana z tym małym skrawkiem ziemi przez swoich pełnomocników oraz/lub firmy zależne.

City of London leży na terenach rzymskich.

Imperium Romanum podbiło Anglię za czasów cesarza Klaudiusza w połowie lat 40. I w. n.e. Wtedy też założono miasto. Zdobywcy nadali mu nazwę Londinium. Jego centrum oznakowali kamieniem londyńskim, który jest do tej pory widoczny na Cannon Street.

Miasto zaczęło się bujnie rozwijać i w krótkim czasie jego liczba przekroczyła 30 tys. mieszkańców. Przypomnijmy tylko, że stolica Polski – Kraków tysiąc lat później miała 12 tys. mieszczan. Londyn głównie dzięki rozwojowi handlu z krajami kontynentu europejskiego stał się jednym z najbogatszych miast Imperium.

Wilhelm Zdobywca napotkał na olbrzymie trudności w trakcie zdobywania miasta, które ogradzały wysokie i mocne mury. Po jego opanowaniu musiał uszanować autonomię tego miejsca. Zgodził się na akceptację praw i przywilejów, jakimi do tej pory cieszyło się Londinium, zwane teraz City of London.

W zamian miasto uznało tytuł królewski Wilhelma. O tym jak bardzo waleczny monarcha obawiał się siły, formalnie rzecz biorąc, swoich poddanych mieszkających w City, świadczy fakt, że mimo porozumienia z nimi otoczył ten skrawek Albionu wieżami, mającymi go chronić w takim samym stopniu przed richmenami z City, jak przed inwazją Wikingów – czytamy na stronie C.G.P. Grey.

Od tego czasu władcy Wysp zawsze powtarzali, że City jest miejscem specjalnym, które najlepiej zostawić samemu sobie. Szanowali je, choć jednocześnie czuli przed nim respekt.

Swoistym kontrapunktem dla City of London, mającym zneutralizować jego znaczenie, miały być Westminster – pałac królewski, miejsce pobytu władców Anglii oraz Opactwo Westminsterskie – miejsce ich wiecznego spoczynku.

W 1540 r. Westminster otrzymało status city. W 1547 r. pałac stał się siedzibą parlamentu.

Tak narodził się drugi Londyn, mający konkurować z pierwszym znaczeniem, potęgą i bogactwem. Z czasem Westminster połączyło się z okolicznymi osadami, otaczając murem miejskim, który jednak nie obejmował City of London. Obszar ten był nadal odrębnym miejscem. Nawet wtedy, gdy przyjęło się zwyczajowo nazywać oba city Londynem.

Stąd do dziś burmistrz „dużego Londynu” nie ma żadnej władzy nad „małym Londynem”, w którym istnieją odrębne prawa i zwyczaje, niespotykane w Anglii, a być może na całym świecie.

Również po upadku cesarstwa rzymskiego miasto utrzymało swój status centrum handlowego. Nic przeto dziwnego, że w średniowieczu przyciągało wielu kupców z różnych stron Europy oraz rycerzy zakonu templariuszy.

Strona Reddit.com przypomina, że templariusze, zwani rycerzami świątyni, byli nie tylko mnichami i rycerzami, ale nade wszystko kupcami i bankierami.

Bogaci pielgrzymi do Ziemi Świętej powierzali im złoto, otrzymując w zamian papierowe weksle, którymi płacili w sklepach prowadzonych przez zakon na szlaku do miejsca pielgrzymki.

To właśnie templariusze utworzyli system nowoczesnej bankowości. Kupcy londyńscy mieli monopol na bicie złotych i srebrnych monet, używając tego przywileju do regulowania rynków oraz systemów finansowych. Oni też manipulowali europejskimi cenami złota i srebra.

Jego Wysokość City of London Corporation

Jak pisze Jerzy Jaśkowski na stronie EducoDomi.blog.pl, na terenie City of London powstały szkoły prawnicze Inner Temple i Middle Temple. Inner Temple to słynny BAR. Korporacja, która rządzi światem prawniczym na całym globie – przekonuje dr Jaśkowski.

Poza tym w City of London znajduje się główna siedziba masonerii, pełniąca według cytowanego autora rolę wywiadu City.

City of London Corporation stanowi najstarszą, ponad 800-letnią korporację na świecie. Od zwykłych tego typu instytucji wyróżnia się tym, że posiada własną flagę, podobną do krzyża, własny herb z krzyżem, własne siły zbrojne, własny 12-osobowy zarząd, własny parlament i aktualnie dysponuje 97 proc. całego kapitału zgromadzonego na świecie oraz 96 proc. wszystkich ubezpieczeń.

Policja City używa czerwonych samochodów w odróżnieniu od policji municypalnej. Aktualnie liczba mieszkańców wynosi ponad 7 tys., chociaż spotyka się też liczbę wyższą – 9 tys. Liczba zatrudnionych jest oczywiście o wiele większa, ale ludzie ci mieszkają poza murami City.

Rządzący Wyspami Brytyjskimi monarcha nie może wejść do City bez zgody burmistrza City of London, noszącego wyszukany tytuł Wielce Czcigodnego Burmistrza, choć formalnie procedura wymagająca pozwolenia na obecność króla w City nie jest ujęta prawem.

City of London ma również swojego przedstawiciela w angielskim parlamencie. Jest nim remembrancer (kronikarz). To jeden z głównych urzędników CLC. Historia tego urzędu sięga lat 70. XVI w. Jego zadanie polega na utrzymywaniu, w imieniu burmistrza, kontaktu z City – z jednej strony. Natomiast z drugiej – na ochronie interesów City na dworze monarszym oraz w parlamencie.

Od 2003 r. rolę kronikarza pełni Paul Double.

Burmistrzem Londynu jest muzułmanin Sadiq Khan, a City – Andrew Parmley. Obaj zbierają osobne podatki dla swoich miast, aby finansować oddzielną policję, która egzekwuje odrębne prawa.

Burmistrz City of London oprócz tego, że nosi tytuł Wielce Czcigodnego Burmistrza Londynu, ma do dyspozycji złotą karocę, którą zmierza do miejsca pracy znajdującego się w Guildhall, budynku będącym ceremonialnym i administracyjnym centrum CLC. Natomiast burmistrz Londynu nosi garnitur, jeździ rowerem i pracuje w budynku biurowym. Parmley, zanim został Wielce Czcigodnym Burmistrzem, był dyrektorem prestiżowej Harrodian School w Barnes w Zachodnim Londynie.

Julian Websdale na stronie Humans Are Free pisze, że CLC stało się suwerennym państwem w 1694 r., kiedy król Wilhelm III Orański sprywatyzował Bank Anglii, oddając jego aktywa w ręce ludzi związanych z Zakonem Orderu Podwiązki. Zakon jest kontynuatorem działalności templariuszy. Zagranicznymi członkami Orderu są m.in. Juan Carlos – władca Hiszpanii, Karol XVI Gustaw – monarcha Szwecji, królowa Małgorzata II Duńska, Herald V Norweski, królowa Holandii Beatrix oraz cesarz Japonii Akihito.

CLC kontroluje nie tylko najważniejsze instytucje bankowe na świecie, takie jak Bank Anglii, czyli centralny bank Wielkiej Brytanii, czy FED (dopisek Robert Brzoza: nie wiadomo, czy CLC jest głównym ośrodkiem finansowym. Równie dobrze może to być FED lub instytucja, której nazwy nie znamy.), ale globalny system ekonomiczno-finansowy, bez którego nie istnieje współczesna gospodarka państw wysokorozwiniętych i pretendujących do tego miana. Z obowiązku dziennikarskiego dodajmy, że Polska pretendowała przez trzy dekady.

Mają rozmach!

Wymieńmy jeszcze kilka instytucji oraz organizacji podlegających CLC. A są to potężne organizmy ekonomiczne, jeśli chodzi o ich rolę we współczesnym świecie.

Lloyd’s of London, bardziej znany pod nazwą Lloyd’s, jest rynkiem ubezpieczeniowym zlokalizowanym w City. Lloyd jest organem korporacyjnym podlegającym ustawie Lloyda z 1871 r. oraz kolejnym ustawom parlamentu brytyjskiego i działa jako częściowo zharmonizowany rynek, w ramach którego wiele podmiotów finansowych zgrupowanych w większe organa zwane syndykami łączy się ze sobą w celu zminimalizowania ryzyka podejmowanych działań na rynkach ubezpieczeniowych.

Inna potężna instytucja, mająca swą siedzibę w City, to Londyńska Giełda Papierów Wartościowych (LSE).

Obecnie jest największą giełdą w Europie, a trzecią na świecie. Należy do najstarszych tego typu instytucji, a jej historia sięga co najmniej 300 lat wstecz. W 2007 r. powstała, w wyniku połączenia z Milan Stock Exchange (Borsa Italiana), giełda London Stock Exchange Grup, w ramach której działa LSE. Kolejną jest London Metal Exchange, największa giełda metali, sięgająca tradycjami XVI w. W City ma swą siedzibę największa giełda metali szlachetnych – London Bullion Market.

Poza tym: NYSE Liffe – jedna z największych giełd, organizująca handel opcjami i kontraktami terminowymi; ICE Future Europa – największa na świecie giełda paliw oraz giełda terminowych uprawnień do emisji CO2, jednostek poświadczonej redukcji emisji CER; Baltic Exchange – największa na świecie giełda towarowo-frachtowa; Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz 300 innych wielkich korporacji, a także oddziały 385 zagranicznych banków i 70 banków USA.

Oprócz tego na Fleet Street znajdują się monopole prasowe i wydawnicze, co umożliwia światową kontrolę zamieszczanych w publikatorach treści. Oczywiście nie chodzi tu o drobiazgowe penetrowania wszystkich zakamarków materiałów drukowanych w prasie czy książkach, ale o wpływ na ogólne tendencje i mody. Na to, jaki rodzaj przekazu będzie dominował w mediach, jakie problemy będą poruszane, co zostanie zamieszczone na czołówkach gazet i magazynów.

Według autora Humans Are Free całym tym globalnym interesem kręcą Rothschildowie.

CLC zawiaduje instytucjami, które pośrednio bądź bezpośrednio kierują tym, co dzieje się na świecie – od wielkiej polityki i najnowszych trendów kulturalnych począwszy, a na treściach przekazywanych przez tabloidy kończąc. Innymi słowy, pytania zadawane przez Merkel o to jak usprawnić relokację „uchodźców”, przez Derridę o (bez)sens istnienia oraz przez „Fakt” o to, czy celebrytka-idiotka nosi majtki pod wieczorową kreacją, pochodzą z tej samej stajni.

O tym jak wielką wagę przykładają ludzie CLC do kultury i kreowania zjawisk kulturowych oraz odpowiedniego, czyli zgodnego z interesami NWO, edukowania młodzieży, niech świadczy fakt, że zaraz po swym wyborze na burmistrza City Parmley oświadczył, że będzie starał się, aby znaczenie City of London również i pod tym względem wzrosło i dało się poznać w świecie.

City of London z dumą wspiera wysokiej klasy szkoły wyższe oraz flagowe uczelnie, angażujemy się w procesy podnoszące umiejętności i rozwijające zdolności młodych ludzi zatrudnianych później w całym Londynie – powiedział Parmley, cytowany przez „City A.M.”, gazetę rozprowadzaną w Londynie i okolicach.

Oprócz tego w planach Parmley’a jest zbudowania światowej klasy Centrum Muzyki, przeniesienie do City Londyńskiego Muzeum, aby zwiększyć fantastyczne możliwości artystyczne i kulturalne, jakie przedstawia sobą City. Gazeta „City A.M.” przypomina, że CLC jest w Wielkiej Brytanii czwartym największym sponsorem kultury, po rządzie, BBC oraz fundacji Heritage Lottery. Jest też głównym sponsorem Barbican Centre – centrum sztuki w śródmieściu Londynu, największego w swojej kategorii w Europie. W budynku odbywają się koncerty muzyki poważnej i rozrywkowej, spektakle, wystawy sztuki i projekcje filmów. Znajduje się w nim również biblioteka, trzy restauracje oraz konserwatorium. Barbican Centre jest siedzibą London Symphony Orchestra i BBC Symphony Orchestra.

CLC rządzi światem za pomocą międzynarodowego prawa handlowego, które nie podlega prawom poszczególnych państw i w myśl umów zawieranych z tymi państwami jest nadrzędne wobec prawa lokalnego.

Teoria spisku?

Wielu ludzi mówi, że dopatrywanie się w CLC cech demonicznych to zwykła teoria spisku, ulubione zajęcie maniaków z różnych stron świata, którzy później swoje obserwacje umieszczają w pismach i na stronach internetowych poświęconych cudom na kiju. Przypatrzmy się zatem, co na temat City of London pisze jak najbardziej mainstreamowa gazeta „The Guardian”.

Jesienią 2011 r. George Monbiot zamieścił tam artykuł The medieval, unaccountable Corporation of London is ripe for protest [Średniowieczna, sekretna korporacja dojrzała do protestu], zamieszczając informacje nienowe dla tych spośród Szanownych Czytelników TS, którzy zechcieli łaskawie dobrnąć aż do tego miejsca: To jest ciemne serce Brytanii, miejsce, gdzie demokracja umiera, niezmiernie potężne i równie niezrozumiałe.

Wątpię, czy co dziesiąty Brytyjczyk wie, czym naprawdę jest CLC i w jaki sposób działa. Jednak może się to zmienić. Bowiem coraz większa liczba obywateli domaga się, aby korporacja została poddana krajowemu nadzorowi i kontroli.

George Monbiot potwierdza, że CLC jest państwem w państwie, które tylko pozornie jest odpowiednikiem innych dzielnic Wielkiego Londynu. The Square Mile posiada 25 okręgów wyborczych. Ale tylko w czterech z nich mogą głosować wyborcy mieszkający w obrębie murów miejskich, a jest ich według Monbiota 9 tys.

Pozostałe 21 okręgów jest kontrolowanych przez korporacje, głównie banki oraz inne instytucje finansowe. Tu obowiązuje już całkiem inna zasada niż demokratyczne: jeden wyborca, jeden głos. Została ona zastąpiona prawem: Im większy biznes, tym większy głos. Kompania zatrudniająca dziesięciu pracowników ma 2 głosy, podczas gdy te największe 79. Należy też zauważyć, że to nie pracownicy decydują o tym, na kogo zagłosować, ale bossowie korporacji. Mamy tu do czynienia z klasycznym przykładem plutokracji.

W CLC rządzą cztery reprezentacje mieszkańców City of London: rada wspólna, rajcy miejscy, szeryfowie oraz burmistrz, o wymyślnej tytulaturze. Aby zakwalifikować się do któregoś z tych podmiotów rządzących, trzeba być freemanem – obywatelem City. Aby się nim stać, trzeba uzyskać pozwolenie rajcy. Jest na to szansa wówczas, gdy należy się do jednego z cechów o średniowiecznej jeszcze proweniencji.

Jak stać się członkiem takiego cechu? Nawet nie pytaj – radzi George Monbiot.

I w tej dobrej radzie dziennikarza mieści się całe clou. Cały ten woal otaczający szczelnie Ciało, czyli Korporację City of London. Dlatego wprawdzie wiadomo, że istnieje, działa, ma wpływ, ale nic poza tym. Jest jak biała opończa okrywająca ducha. Złego ducha.

Aby zostać szeryfem, najpierw trzeba być rajcą, bowiem tylko z tego grona rekrutuje się osoba piastująca urząd szeryfa. Kandydat na burmistrza musi się jeszcze bardziej postarać. Aby móc pretendować na to stanowisko, trzeba najpierw odsłużyć swoje jako rajca lub szeryf.

Kandydat musi mieć poparcie rady rajców oraz cechów. Musisz też być nieprzyzwoicie bogaty. Bowiem od burmistrza City oczekuje się pokrycia kosztów związanych zarówno z urzędowaniem na tym stanowisku, jak z wszelkimi ceremoniami, w których bierze udział burmistrz City of London. Inna sprawa, że nie jest specjalnie trudno zostać bogaczem, jeśli trzyma się z sitwą o nazwie CLC.

(Niewidzialna) ręka rękę myje

Nicholas Shaxson w książce Treasure Islands. Tax havens and the man who stole the world, 2011 [Wyspa skarbów. Raj podatkowy i człowiek, który ukradł świat], pisał m.in.:

Miliarder Warren Buffet, obecnie trzeci najbogatszy człowiek świata, zapłacił najniższy podatek spośród swoich pracowników, włączając w to osobę zatrudnioną w recepcji. W 2006 r. trzy największe światowe firmy dostarczające na rynek banany sprzedały na Wyspach swój towar o wartości 400 mln funtów, płacąc wspólnie od tego zysku mikroskopijny podatek w wysokości 128 tys. funtów. To tylko dwa drobne przykładów tego, jakie korzyści mogą osiągnąć ci, którzy mają dobre układy z CLC. Takie enklawy, takie państwa w państwie sprawiają, że biedni ludzie i biedne kraje ciągle żyją w biedzie, mimo usilnych prób wyrwania się z niedostatku.

Już kilka brytyjskich rządów próbowało okiełznać CLC, chcąc zdemokratyzować władze rządzące w City. Ale wszelkie dotychczasowe starania kolejnych rządów Jej Królewskiej Mości spaliły na panewce, bowiem siła ekonomiczna, jaką ma do dyspozycji sitwa usadowiona w samym sercu Londynu, jest przeogromna.

Clement Attlee, premier Wielkiej Brytanii w latach 1945–1951 narzekał: Codzienność dostarcza nam nieustannych dowodów na to, że w naszym kraju istnieje inna władza niż ta, która ma swoją siedzibę w Westminster.

City wykorzystuje swą wyjątkową pozycję, kontrolując wszystkie raje podatkowe mieszczące się na Wyspach, terenach zależnych od Korony Brytyjskiej oraz obszarach zamorskich.

To autonomiczne państwo w naszych granicach jest w stanie wyprać pieniądze pochodzące z wszelakich nielegalnych źródeł, a należące do oligarchów, „kleptokratów”, gangsterów i baronów narkotykowych.

Eva Joly, francuska polityk i sędzia śledczy, zauważyła: [CLC] nigdy nie przekazała nawet najmniejszych dowodów, które mogłyby być użyteczne dla międzynarodowych sędziów śledczych. Korporacja z samego jądra Londynu pozbawia zarówno Wielką Brytanię, jak i inne państwa olbrzymich wpływów, które te kraje mogłyby osiągnąć z podatków. Z CLC współpracuje Kościół anglikański, a to oznacza, że stał się partnerem nie tylko dla bożka mamony, ale również dla babilonu – pisze George Monbiot.

Jak wiadomo, Wielka Brytania nie ma pisanej konstytucji.

Dziennikarz „The Guardian” sugeruje, że stoi za tym właśnie City. Wszak, gdyby taka konstytucja została uchwalona, musiałaby zawierać klauzulę formalizującą niebywały status CLC.

A po co rozgłaszać na cały świat coś, co tak dobrze funkcjonuje po cichu od setek lat?

Po co ujmować w prawne zapisy i konstytucyjne paragrafy to, że City of London działa poza kontrolą parlamentu, że banki, zarówno krajowe, jak i zagraniczne mają takie prawo głosu, jakby były istotami ludzkimi, a ich głosy ważą więcej niż wszystkich wyborców razem wziętych. A wybrani przedstawiciele narodu, tak naprawdę nimi nie są, za to są ludźmi cieszącymi się poparciem średniowiecznych cechów, mieszczących się w City?

Przywileje CLC musiałyby polec, poddane publicznej kontroli.

Potęga City of London pozwala nam zrozumieć, dlaczego pisana konstytucja w Anglii może być tylko marzeniem. Dlaczego regulacje bankowe są tylko nieco lepsze niż przed kryzysem finansowym, dlaczego brak jest skutecznej kontroli oraz dlaczego kolejne rządy nie podejmują działań uderzających w raje podatkowe? – kończy swoje rozważania na temat CLC George Monbiot.

Robert Kościelny z warszawskagazeta.pl

źródła:https://educodomi.blog.pl/2016/12/06/corona-temple-city-of-london-cooperation-co-to-jest/

https://www.cgpgrey.com/blog/the-secret-city-of-london.html

https://www.theguardian.com/commentisfree/2011/oct/31/corporation-london-city-medieval

https://humansarefree.com/2014/10/exposing-shadow-forces-behind-nwo.html

https://humansarefree.com/2013/11/the-british-crown-empire-and-city-of.html

 

Formularz z NeTeS



Foto: By WikiLaurent [CC BY-SA 3.0 or GFDL], from Wikimedia Commons

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Mikołaj Kopernik autor „Rozprawy o urządzeniu monety” napisał:

    „Chociaż niezliczone są klęski, wskutek których zazwyczaj podupadają królestwa, księstwa i rzeczpospolite, to jednak najgroźniejsze są moim zdaniem cztery: niezgoda, śmiertelność, nieurodzajność ziemi oraz spadek wartości monety. Trzy pierwsze są tak oczywiste, że nie ma nikogo, kto by o tym nie wiedział, jednakże czwarta, która dotyczy monety, dostrzegana jest przez niewielu i to jedynie przez najgłębiej myślących, ponieważ nie powoduje natychmiastowego i gwałtownego upadku państwa, ale doprowadza je do tego stanu stopniowo i jakby niewidocznie”.

  • David Rockefeller – „Wspomnienia”, 2005, str.405

    Niektórzy wierzą nawet, że jesteśmy częścią tajnego kabalistycznego stowarzyszenia działającego przeciwko interesom Stanów Zjednoczonych...oraz że w konspiracji obejmującej cały świat zmierzamy do stworzenia jednej globalnej struktury politycznej i ekonomicznej – jednego świata, jeśli tak wolicie to nazwać. Jeśli to jest stawiany mi zarzut, to jestem winny i jestem z tego dumny”.