Eutanazja, czyli jak mordują starsze osoby

eutanazia

Sanny wyrwała się z miasteczka śmierci…

30 km na południe od Amsterdamu, w 3 tysięcznej mieścinie Wielingen, dziennikarka stołecznej gazety odkryła, że w tym sennym miasteczku żyją tylko młodzi ludzie. Nie ma w nim nikogo, kto żyje z emerytury! Raczkujące dzieciuchy, szkolne małolaty, agresywne zawodowe szczury, młodzi dziadkowie…

A gdzie staruszkowie?

Nie ma.

EUTANAZJA, śmieciowy Finał Orkiestry ŻYCIA !!!

Czy macie państwo świadomość, że ponad 30% Holendrów przeniosło się do Niemieckich Kas Chorych, by uniknąć EUTANAZJI?  Ciekawskich niedowiarków zapraszam do Holandii, sami sprawdźcie, jak działa ta maszynka do zabijania.

Zobaczcie, jak działa EUTANAZYJNE POGOTOWIE – typu mać – ratunkowego!

A wszystko pod szczytnym hasłem “skrócić cierpienie staruszkom”. Kto jest staruszkiem i jak bardzo cierpi wiedzą tylko ci, co “proponują-wyjaśniają-pomagają“ – MORDERCY!!!

Od tego zacząłem rok temu:

EUTANAZJA… Tak, stosunkowo niewiele mówi się na jej temat…

Dni temu kilka, córka koleżanki (mąż Holender) jechała do Holandii na… uroczystą eutanazję teściowej.

– Panie doktorze, mamy prośbę o przyśpieszenie “zabiegu” o dwa dni. Chcemy wyjechać w piątek po południu. Po drodze chcemy zajechać do Samanty, wczoraj miała urodziny. Jesteśmy zabukowani w sobotę rano na lot do Nicei. Mama przecież już podjęła decyzję. Bardzo prosimy.

– Adrian położył na biurku doktora Markusa bilety lotnicze jako dowód, że o 9.30 w sobotę mają wylot na oczekiwane od roku wakacje.

Doktor Markus, lekarz dzielnicowy, od dwóch miesięcy na zlecenie Adriana i Emmy diagnozował mamę Adriana, 72 letnią Hertę, która od wielu lat chorowała na nieżyt jelit i niewydolność nerek. Jednak przekonywującym argumentem za eutanazją jest jej wiek – 72 lata, wystarczy, nażyła się!

Herta podczas wizyty dr. Markusa sama, bez jakiegokolwiek przymusu, stwierdziła, że prosi go o pomoc.

– Niech mi pan pomoże doktorze Markus – powiedziała to przy wszystkich obecnych przy jego wizycie. Czyli, niedwuznacznie wyraziła swoją wolę.

– Panie doktorze prosimy!

Rozmowa… ze starszą panią

30 km na południe od Amsterdamu, w 3 tysięcznej mieścinie Wielingen, dziennikarka stołecznego gazety odkryła, że w tym sennym miasteczku żyją tylko młodzi ludzie. Nie ma w nim nikogo, kto żyje z emerytury! Raczkujące dzieciuchy, szkolne małolaty, agresywne zawodowe szczury, młodzi dziadkowie… A gdzie staruszkowie? Nie ma.

Ani jednego w kawiarni, kościółku, na ulicy. Indagowani przypadkowi rozmówcy na rynku miasta, w urzędzie merostwa i w okolicznych pubach unikali odpowiedzi na pytania, gdzie są starsi jego mieszkańcy? Intuicją tchnięta, dziennikarka zatrzymała swój samochód na parkingu spożywczego dyskonta i po niespełna godzinie zauważyła przemykającą postać kobiety, która – na jej oko – mogła mieć ponad sześćdziesiąt pięć lat.

– Poczekam jak wyjdzie – pomyślała. – Stanę w okolicach rozsuwalnych drzwi. Musi po zakupach wyjść. Jakoś ją zagadnę. Muszę pierwszym pytaniem zdobyć jej zaufanie, tylko czy będzie chciała ze mną rozmawiać?

Po niespełna 20 minutach starsza pani w kapelusiku nasuniętym głęboko na czoło szybkim krokiem opuszczała sklep. Jaga podbiegła do niej:

– Dzień dobry, ja nie jestem tutejsza, ja z Amsterdamu, jestem dziennikarką. Chcę pani pomóc. Jestem godną zaufania osobą. Niech pani ze mną porozmawia, mogłabym być pani córką.
– Córką? – nieomal odkrzyknęła dama w kapelusiku – Córką! Pani nic nie rozumie, tu synowie i córki zabijają. Mordują ojców i matki. Chce pani coś wiedzieć, a chyba nie podejrzewa, że jest pani w mieście zbrodni.

Osłupiała Jaga patrzyła w oczy starszej pani wyczuwając, że ta waha się czy jej zaufać.

– Nie zawiedzie mnie Pani?

– Przysięgam! Pomogę ze wszystkich swoich sił. Nie jestem Holenderką. Pochodzę z Saksonii. Mój ojciec jest emigrantem z Polski. Jestem przyzwoitym człowiekiem, dziadek walczył w Powstaniu Warszawskim, jeśli pani to cokolwiek mówi.

– Młoda osóbko Mówi mi to wiele. Ukończyłam historię i prawo na Uniwersytecie van Amsterdam. Jeśli mogę cię prosić chodźmy do mojego mieszkanka. Zapraszam na herbatę. Jeśli masz dostatecznie dużo czasu, dostaniesz materiał na wiele lat twojego życia.

Po drugiej filiżance herbaty Sanne wyjęła z sekretarzyka dyplomy uniwersyteckie. Czekała na zauważenie przez Jagę ocen obydwu dyplomów. Oba były oznaczone oceną bardzo dobrą. Jaga nie omieszkała pogratulować wysokich ocen. Tak powoli Sanne wchodziła w temat, o którym widać było, sama chciała opowiedzieć.

37 lat była referendarzem sądowym tutejszego małego sądu. Typowe problemy małej, sennej, holenderskiej mieściny. Ponad połowę mieszkańców stanowili ludzie starsi. Młodzi po szkołach migrowali do stolicy i okolicznych bardziej uprzemysłowionych miast. Merostwo znakomitą część budżetu przeznaczało na pomoc ludziom w wieku zaawansowanym. Czas odmierzały korki noworocznego szampana.

Gdy na mera miasta wybrano, młodego, przystojnego, dobrze zapowiadającego się programowo mężczyznę, nikt nie podejrzewał, że wybór ten dla wielu będzie ostatnim wyborem jego życia.

– Niestety, ja też przyłożyłam do tego swoje uniwersyteckie dyplomy. Tak, niezauważalnie, stanął problem na radzie miasta – eutanazja. No, jeśli nieuleczalnie chorujesz, jesteś bez jakichkolwiek szans, jak sam prosisz i błagasz, to czemu nie?

Mój szef zlecił mi opracowanie pisemnej formuły zainteresowanego o dokonanie przez lekarza – nie jakiejś prywatnej kliniki – merostwa, zabiegu eutanazji! Oczywiście tylko w wyjątkowych wypadkach! Chciałam dobrze. Tylko dla beznadziejnych wypadków, tylko gdy pacjent cierpiał i nie rokował, tylko dla przypadków ostatecznych.

Oczywiście w formule druku podania było „proszę o pomoc”, „proszę o skrócenie cierpienia”, „proszę o doraźną interwencję z powodu braku środków finansowych na długotrwałe leczenie”, „proszę o zabieg w przypadku drastycznie złych wyników analiz diagnostycznych”…

Wierzyłam, że za tymi prawnymi, sądowymi określeniami etyka i nauka medyczna podłoży swój naukowy, moralny podtekst. Nie mogłam przypuszczać, że nowy mer otrzymawszy z sądu takie dokumenty uczyni je narzędziem unicestwienia tak wielu istnień ludzkich. Mer w krótkim czasie wymienił cały skład lekarzy zatrudnionych przez miasto.

Zredukował 80% lekarskich etatów, podwyższając o 300% uposażenie pozostałym nowo zatrudnionym. Nieomal w oczach liczba pogrzebów wzrosła do kilkudziesięciu w ciągu dnia. Mer miasta zmienił formułę zasiłków pogrzebowych. Jeśli zmarły sam “dobrowolnie” poprosił o pomoc, to pogrzeb całkowicie finansowany był przez merostwo, a całe odszkodowanie z ubezpieczenia trafiało do rąk rodziny.

Odszkodowanie pogrzebowe to 12 średnich pensji, starczyło na nowy dobry samochód, lub połowę mieszkania, na otarcie łez. Jago, zaczęło się. Nagminnie dzieci odwiedzały lekarza merostwa z ojcem lub matką, żeby nie mówić z dziadkami, gdzie “zainteresowany” SAM prosił o “pomoc”, podpisując druk opracowany przez sąd, czyli przeze mnie.

„Proszę o pomoc bo źle się czuję”

Lekarz, a jakże, badał, robił w laboratorium wyniki i podejmował decyzję – zastrzyk. Zastrzyk śmierci! Nieomal na oczach dzieci, które tylko czekały na stosowne zaświadczenie, że babcia, mama, tato, sami poprosili o pomoc.

Wiesz, latem byłam w naszej klinice. Młodzi rodzice przywieźli córeczkę, ok. 8 lat, która chorowała na niewydolność nerkową. Szanowny doktor uprzytomnił im, że ich polisa nie obejmuje dializ, będą musieli płacić z własnej kieszeni, no chyba, że podpiszą prośbę o pomoc! Podpisali, lekarz nakazał przewiezienie córki do pokoju obok, gdzie zaaplikował jej zastrzyk usypiający. Pogrzeb odbył się na koszt miasta, odszkodowanie przypadło rodzicom. Jago, to było ICH dziecko!

Sama byłam w szpitalu jak z wypadku drogowego przywieźli kierowcę dużej ciężarówki, który miał złamane dwie nogi. W izbie przyjęć lekarz poinformował chłopaka, że może dojść do amputacji kończyn. “Niech mi pan pomoże” krzyczał kierowca, proszę!

Pomógł… zastrzykiem… Nie cierpiał młody człowiek.

Wiesz, mój sąsiad mieszkał obok mnie, pod 6 – tką, miał gościec stawowy, trudno mu się było poruszać z samego rana. Wpadałam do niego po śniadaniu, częstował mnie kawą niejednokroć prosząc o drobne zakupy. Jak mu je przynosiłam to już czuł się lepiej. Rozchodziłeś się, żartowałam. Tak, potrzebował kilku godzin by wejść w rytm dnia codziennego, by jego stawy zapracowały.

Bywało, że wieczorem zapraszał mnie na kawę do kafejki obok naszego domu. Pewnego ranka zaszłam do niego, w mieszkaniu była synowa z miejskim lekarzem. Krzyczała, darła się na niego, dlaczego nie pozwala sobie pomóc! Ona przyprowadza mu lekarza, a on tego nie docenia. Powiedz mu Sanne – zwróciła się do mnie – że lekarz jest po to by mu pomóc. Oczywiście potwierdziłam, daj się zbadać, badanie nie boli. Na życzenie lekarza i synowej opuściłam jego mieszkanie. Krótki czas potem zauważyłam przez okno, że na ulicy stoi pogrzebowy bus, do którego na noszach wnoszą opatulone w folię ciało zmarłego. Za nim idzie synowa sąsiada i lekarz. Dech mi zaparło i nogi mi się ugięły.

Badanie i śmierć!

Jago!.. Tak wyludniło się nasze miasto ze starszych i schorowanych ludzi. To praktyka eliminowania już niepotrzebnych i cierpiących nawet maluszków. To wynik przebiegłości zarządców gmin i miast. Wszystko dla uratowania budżetu. Ofiary nie mają znaczenia. Państwo nie akceptuje starych i ułomnych. Orkiestra gra dla zdrowych, mających siłę się bawić i uprawiać seks. Jago zauważ to!!!!

Dopijaliśmy z Jagą kawę w kawiarni w Poznaniu. Nie miałem koncepcji na dalsze indagowanie jej o losy mieszkańców miasteczka Sanny. Zastanawiałem się, czy opowiadana przez nią historia może się jak AIDS przenieść na np. nasz kraj?

Zapytałem zdawkowo, co robi Sanny dzisiaj? Czy nadal przemyka się do sklepu?

– Nie, nie, ja jestem w Poznaniu, bo Sanny wyszła za mąż za wdowca z twojego miasta. Wczoraj w ratuszu był ich ślub. On jest emerytowanym nauczycielem poznańskiego liceum –  Jedynki Marcinka. No wiesz tu opodal na Grunwaldzkiej. Poznała go przez takie internetowe biuro. Ona jest najszczęśliwszą osobą na świecie. Wiesz, przy szampanie nachyliła się mi do ucha i powiedziała, że w Polsce i w Poznaniu lekarze nie usypiają, pomagają na prawdę!!! Z jego i swojej emerytury 4000 euro będą szczęśliwym małżeństwem do końca świata.

Jestem o tym przekonany Jago. Jestem o tym przekonany odparłem, choć w duszy zacząłem szukać wątpliwości dla tego stwierdzenia…

źródło: wazne-sprawy.pl 

Komentarz:

nie wiem czy powyższa historia jest prawdziwa, jednak wiem, że podążanie w kierunku akceptacji eutanazji, może doprowadzić do wielu zbrodni.

Bardzo łatwo można wyobrazić sobie sytuacje, w której rodziny w ten sposób będą pozbywać się osób starszych/chorych/niepełnosprawnych. Dzisiaj wydaje się to absurdalne. Jednak, kiedy uchwalą odpowiednie prawo, kiedy lekarz powie, że dobrze czynisz pomagając w ten sposób starszej/chorej osobie, to w przeciągu krótkiego czasu, eutanazja będzie aprobowanym zjawiskiem społecznym.

Z jednej strony korporacje medyczne powinny na siłę dążyć do utrzymywania przy życiu chorych, niepełnosprawnych. Przecież zarabiają na nich olbrzymie pieniądze.

Jednak… cały człowiek kosztuje na rynku aż 2 mln dolarów: „Transplantacja, to wyrwanie organów żywej osobie”.

Wystarczy, że lekarz potwierdzi śmierć, aby poćwiartować chorego na kawałki  i sprzedać jego organy.

Wiem, że brzmi to brutalnie… ale taka jest rzeczywistość.

Eutanazja, to narzędzie/forma zbrodni na ludzkości.

Nigdy nie powinna być prawnie akceptowalna.

Robert Brzoza

Tak wygląda śmierć człowieka, który świadomie lub pod wpływem trudnej sytuacji życiowej zgodził się na śmierć:

P.S. Zapraszam na wideo – „Zostaliśmy zniewoleni ekonomicznie, czyli jak ograć międzynarodowego bankiera?” –LINK

Formularz z NeTeS



Foto: flickr.com

27 Responses to “Eutanazja, czyli jak mordują starsze osoby”

  • vinger on 12 lipca 2016

    Po co takie historie ktos wymysla? Eutanazja jest problemem ale ta opowiastka znieksztalca jej obraz. Wtedy juz kazdy argument przeciw mozna nazwac walka z wyobrazeniami. Nie taka jest atmosfera wokol tego zjawiska ani w Holandii ani w Belgii. Ponadto, czy u nas nie wykonuje sie eutanazji? Tylko glupiec tak smialby twierdzic. Dlaczego akcje PAVULON zamieciono pod dywan?, bo sie promuje takie postawy. Ilu takich akcji nie upubliczniono i istnieja w tej chwili?

  • Robert on 12 lipca 2016

    Uważam, że historia jest znakomita.
    Do tego realny firm uśmiercenia człowieka, który mógłby żyć jeszcze długo… tylko wymaga opieki.

    To takie historie uzmysławiają czym jest eutanazja.

  • Dorota on 23 lipca 2016

    Z wielkim niesmakiem przeczytałam ten tendencyjny artykuł. 60-latka przemykała się chyłkiem do sklepu???!!!
    Co za bzdura! W Holandii masz świadomośc, że jesteś ‚stary’ dopiero jak jest się po 80-tce i jest się bardzo schorowanym. A póki zdrowie dopisuje, to wiek się tutaj nie liczy, bo Holender ma masę hobby. Co jest w dużym stopniu prawdą, to fakt , że często kontakt starszego wiekiem Holendra ze swoimi dziecmi lub innymi członkami rodziny jest rzadszy. A to dlatego, że mieszkają oni niejednokrotnie daleko od siebie. Co do eutanazji: jestem za uchwaleniem takiego prawa. Mam jednak świadomośc, że jak we wszystkim tak i tutaj eutanazja może byc wykorzystana do uśmiercenia (bardzo) chorej osoby w celach nieetycznych. Czyli jest wtedy zabójstwem.

  • Robert on 23 lipca 2016

    Pani Doroto, bardzo proszę ściszyć ton głosu i przeczytać dokładnie mój komentarz pod artykułem.
    Bardzo proszę przemyśleć swój pogląd w sprawie eutanazji, to jest nic innego jak morderstwo osoby, która zgodziła się, bo być może jest w chwilowym dołku psychicznym.

    Trzeba jej pomóc a nie skazywać na śmierć.

  • Halina on 23 lipca 2016

    Zabijanie człowieka zamiast udzielenia mu pomocy niezależnie od jego zgody czy prawnego przyzwolenia jest morderstwem i czynem absolutnie niedopuszczalnym etycznie. Otrzymywane gratyfikacje zachęcające są szczególnie obrzydliwe i sprowadzają życie i godność człowieka do kategorii li tylko opłacalności ekonomicznej.Koszmar.

  • Sławomir on 28 lipca 2016

    1. Mieszkam w Luksemburgu od 10-ciu lat, eutanazja jest tutaj dozwolona.
    2. Mam 60 lat i dużo kontaktów z osobami starszymi ode mnie, nierzadko chorymi.
    3. Nigdy nie spotkałem osoby zaniepokojonej legalnością eutanazji lub ryzykiem jej nadużycia.
    4. Chcę mieć możliwość decydowania o własnym życiu i o ewentualnym jego zakończeniu.
    5. Artykuł jest emocjonalną manipulacją bo opisuje kompletną fikcję.

  • Robert on 28 lipca 2016

    Za duże słowa Pan używa.
    Nie ma Pan wyobrażenia o realnym świecie.
    Obserwuję w USA, jak łatwo wyrzuca się rodziców do domów starców.
    Jeszcze z dekadę i wdrożą politykę pozbywania się starszych osób
    … w tym wieku Pan jest za eutanazją… skąd ten brak rozsądku?

  • Joanna on 28 lipca 2016

    Dzien dobry, Ja sie zgadzam z pania Dorota. Mieszkam w Holandii od 15 lat, moja mama za kazdym razem jak mnie odwieda zazdrosci starszym Holendrom energii i radosci z zycia. Zblizajac sie do wieku emerytalnego oraz na emeryturze nie zmieniaja trybu swojego zycia na mniej aktywny – dzialaja w fundacjach, oddaja sie swoim pasjom i hobby. Nie slyszalam o zadnych przypadkach wymuszonej eutanazji, a osoby starsze sa aktywna czescia spoleczenstwa.
    Tego typu tandetne i tendencyjne historyjki sluza jedynie demonizacji tego pojecia i zablokowaniu jakiejkolwiek dyskusji. Na haslo „eutanazja” odzewem ma byc tylko ” morderstwo” i koniec. Nie zamierzam nikogo do eutanazji czy nawet do dyskusji o eutanazji zachecac. Jednoczesnie, ten artykul to bzdury i stek klamstw.

  • Robert on 28 lipca 2016

    Joanno, czym dla Ciebie jest eutanazja?
    Powiedzmy, że masz 70 lat, tak jak w wieku 40 lat tak w wieku 70 lat dopadła cię depresja.
    Czterdziestolatek musi z tego wyjść, za młody aby umierać.
    Jednak 70-latek widzi tylko śmierć dlatego pochopnie podejmuje decyzje o śmierci.
    Gdyby ktoś mu pomógł mógłby żyć w szczęściu jeszcze ładnych parę lat.
    Tego chcesz na starość?

    Weź pod uwagę fakt, że artykuł obrazuje eutanazja całkiem realną do wdrożenia za kilka lat.
    Wystarczy przemaglować społeczeństwo, że eutanazja jest pozytywnym zjawiskiem.

  • Joanna on 28 lipca 2016

    Panie Robercie, odnoszac sie do Panskiej wypowiedzi – na jakiej podstawie zaklada Pan ze 70-cio latek w stanie depresyjnym podejmie inna decyzje niz 40 czy 20-latek? To czy czlowiek w depresji wybierze smierc jest niezalezne od wieku, rownie dobrze 20-latek moze popelnic samobojstwo nie otrzymujac pomocy na czas. Niestety mialam ten przykry wypadek w rodzinie i zadnej eutanazji do tego nie potrzeba.
    Mam wrazenie ze to Pan, wymyslonymi i naladowanymi emocjami a nie faktami historiami, probuje „przemaglowywac” spoleczenstwo.

  • Robert on 28 lipca 2016

    Na jakiej podstawie chce Pani dokonywać eutanazji?
    Jeżeli przez takie osoby jak Pani, ta metoda zostanie wdrożona, to jakie ma Pani gwarancje na jej uczciwość?
    Chce Pani dać w tym skorumpowanym świecie takie narzędzie politykom i lekarzom?

  • Joanna on 29 lipca 2016

    Na jakiej podstawie twierdzi Pan ze ja chce dokonywac eutanazji?
    Zupelnie nie rozumie Pan o czym pisalam wczesniej. Nie zgadzam sie z uzywaniem manipulacji i klamstw w publicznej dyskusji, a taka jest duskusja na Pana stronie internetowej.

  • Robert on 29 lipca 2016

    Ostro Pani pisze…
    Nie będę wchodził w tą nieprzyjemną polemikę.
    Nie zgadzam się z takim oskarżeniem.

    Jeżeli Pani nie odpowiada, proszę poszukać sobie inne blogi.

  • Sławomir on 2 sierpnia 2016

    Szanowny Panie Robercie,
    nie zrozumiał Pan komentarza Joanny albo nie chce Pan na niego rzeczowo odpowiedzieć a na koniec proponuje Pan opuszczenie swojego bloga….
    Gratuluję poziomu!!! :-)

  • Robert on 2 sierpnia 2016

    Sprawa jest prosta.
    Jeżeli ktoś oskarża mnie o manipulowanie i dalej uważa, że należy mordować osoby starsze, to sprzeciwiam się temu.
    W przypadku, gdy dalej tkwi w uporze, to proponuję inne blogi, zgodne z punktem widzenia danej osoby.

    Logiczne…

  • Sławomir on 4 sierpnia 2016

    Szanowny Panie Robercie,
    1. Jestem starym człowiekiem mieszkającym w kraju, w którym eutanazja jest od dawna legalna.
    Artykuł przedstawia całkowicie fikcyjną sytuację zręcznie udając reportaż opisujący fakty.
    Czy to nie jest manipulacja?
    2. Chcę mieć prawo do decydowania o własnym życiu i o ewentualnym jego zakończeniu.
    Czy to oznacza, że jestem zwolennikiem mordowania osób starszych?

    Pańska logika zadziwia… :-)

  • Robert on 4 sierpnia 2016

    Zadziwiający jest fakt, dlaczego miałby się Pan poddać przedwczesnej śmierci?
    Co złego jest z Pana myśleniem, psychiką, że w ogóle Pan myśli o tym?

    Czy myśli Pan, że po to stworzył Bóg człowieka, aby sam kiedy chce zabijał się?
    To jest całkowicie niebiblijna nauka.
    Ludzie starsi, tak samo jak nienarodzone dziecko, nie są w pełni myślący, aby decydować o swoim życiu.
    Po to mają kochającą rodzinę, aby się nimi opiekowali.

    Biblia pisze, opiekować się chorymi, odwiedzać ich, a nie uśmiercać.
    Jaką naukę Pan propaguje?
    Na pewno nie pochodzącą od Boga…

  • Sławomir on 4 sierpnia 2016

    1.
    Nie propaguję żadnej nauki a Pan zapomina, że Bóg dał człowiekowi wolną wolę…

    2.
    Pisze Pan, że ludzie starsi nie są w pełni myślący i dlatego nie mogą decydować o swoim życiu.
    To chyba oznacza, że w pełni myślący ludzie młodsi mogą według Pana decydować o swoim życiu i o momencie odejścia…

    Czy mam rację? :-)

    :-)

  • Robert on 4 sierpnia 2016

    Wolna wola służy do czynienia dobra i zła…

    Starsi ludzie mogą decydować o swoim życiu, jednak ich psychika jest coraz słabsza, więc w chwili trudności mogą wszystko podpisać.
    Nie tędy droga…

  • Sławomir on 5 sierpnia 2016

    Wciąż nie odpowiedział Pan co z młodymi ludźmi.
    Czy ich podpisy są na wnioskach są OK?

    :-)

  • Robert on 5 sierpnia 2016

    Panie Sławomirze, co to ma do rzeczy…?
    Unika Pan głównego tematu…
    Pozdrawiam.

  • pitter on 10 września 2016

    Osoba starsza będąca obciążeniem dla rodziny sama powinna mieć na tyle honoru i świadomość, by nie być ciężarem i nie uprzykrzać życia innym. Dobrym rozwiązaniem są domy starości lub w skrajnych przypadkach eutanazja. Niestety Polska jest jeszcze zbyt zacofana mentalnie na takie rozwiązania, co wpływa na poziom życia wszystkich obywateli; obciążenie kosztami emerytur, zasiłki opiekuńcze, służba zdrowia. Często jednym staruszkiem opiekuje się kilka osób które muszą zrezygnować z pracy i życia zawodowego. Autor artykułu nie rozumie podstawowych rzeczy. Nazywanie eutanazji mordowaniem jest skrajnym nadużyciem.

  • Robert on 10 września 2016

    Bardzo dobrze rozumiem czym jest eutanazja.
    To morderstwo osób starszych i niepełnosprawnych.
    Tacy ludzie nie mają świadomości, co robią, ponieważ nikt o zdrowych zmysłach nie zgodzi się na śmierć.
    Obowiązkiem rodziny jest zajmować się matką i ojcem.
    Jeżeli nie mają czasu, to składają się na pensje dla opiekunki.

    Czy może wyobrazić sobie Pan sytuacje, że z jakieś przyczyny straci Pan racjonalne myślenie na starość, a pod wpływem sugestii rodziny zgodzi się Pan na eutanazje?

    Ludzie starsi mają to do siebie, że mają okresy racjonalnego myślenia i okresy demencji.
    Nikt nie ma prawa wykorzystać okresu demencji do eutanazji.

  • Zbigniew on 15 lutego 2017

    Problem w tym, że nie ma w Holandii miasteczka o nazwie Wielingen. Jeszcze znalazłem ulicę i hotel Wielingen ale paza tym nic.

  • Robert on 15 lutego 2017

    Zbigniew,

    proszę kierować się do źródła z technicznymi sprawami, nie do nas.
    MY opublikowaliśmy artykuł ze względu na bardzo dobrze poruszony aspekt eutanazji.

  • Krystian Urbanski on 4 lipca 2018

    Panie Robercie ale zeby cos publikowac nie potrzeba sprawdzic wiarygodnosci zrodla?

    Nie ma takiego miejsca, jak wspomnial pan Zbigniew, opublikowanie artykulu ktore jest wymyslony i jeszcze bronienie go. To nie sa sprawy ‚techniczne’ ale brak wiarygodnosci co do zrodla.

    Ma Pan problem z przyznaniem sie do bledu a czlowiek jest omylny. Duzo tu pychy i pisanie do kogos ‚jak sie nie podoba prosze opuscic bloga’ jest niekulturalne.

  • Robert on 4 lipca 2018

    Krystian Urbanski

    uważa pan że przesłanie artykułu jest nieprawdziwe?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Mikołaj Kopernik autor „Rozprawy o urządzeniu monety” napisał:

    „Chociaż niezliczone są klęski, wskutek których zazwyczaj podupadają królestwa, księstwa i rzeczpospolite, to jednak najgroźniejsze są moim zdaniem cztery: niezgoda, śmiertelność, nieurodzajność ziemi oraz spadek wartości monety. Trzy pierwsze są tak oczywiste, że nie ma nikogo, kto by o tym nie wiedział, jednakże czwarta, która dotyczy monety, dostrzegana jest przez niewielu i to jedynie przez najgłębiej myślących, ponieważ nie powoduje natychmiastowego i gwałtownego upadku państwa, ale doprowadza je do tego stanu stopniowo i jakby niewidocznie”.

  • David Rockefeller – „Wspomnienia”, 2005, str.405

    Niektórzy wierzą nawet, że jesteśmy częścią tajnego kabalistycznego stowarzyszenia działającego przeciwko interesom Stanów Zjednoczonych...oraz że w konspiracji obejmującej cały świat zmierzamy do stworzenia jednej globalnej struktury politycznej i ekonomicznej – jednego świata, jeśli tak wolicie to nazwać. Jeśli to jest stawiany mi zarzut, to jestem winny i jestem z tego dumny”.