Judeopolonia: próba zagarnięcia Polski

żydzi Judeopolonia

Termin „Judeopolonia” wiąże się z próbą utworzenia na ziemiach zaboru rosyjskiego w czasie I wojny światowej politycznego tworu, podporządkowanego Niemcom, w ramach zamierzonego przez nich tworzenia Mitteleuropy. 

Stanowić on miał państwo satelickie Niemiec, które na stałe rozczłonkowałoby i odizolowało ludność polską zaboru rosyjskiego od Polaków w powiększonym zaborze niemieckim i austriackim oraz uniemożliwiłoby definitywnie odrodzenie się niepodległej Polski.

Projekt takiego państwa buforowego (Pufferstaat) zgłosił władzom niemieckim powstały we wrześniu 1914 r. w Berlinie Niemiecki Komitet Wyzwolenia Żydów Rosyjskich (Deutsches Komitee zur Befreiung der Russischen Juden, zwany często Komitee zur Befreiung der Ostjuden).

W skład tego państwa, leżącego między Bałtykiem a Morzem Czarnym, weszłoby około 6 milionów Żydów z ziem polskich i Rosji, którzy obok l ,8 miliona Niemców byliby najbardziej uprzywilejowaną warstwą ludności.

Oprócz tego w Judeopolonii byłoby około 8 milionów Polaków, 5-6 milionów Ukraińców, 4 miliony Białorusinów oraz około 3,5 miliona Litwinów i Łotyszów – również pozbawionych własnej państwowości. Pierwotna forma tego projektu została przekreślona Aktem Listopadowym (5 XI 1916) powołującym Królestwo Polskie pod patronatem cesarzy Niemiec i Austro-Węgier.

Jednak aż do czasu zakończenia wojny polsko-bolszewickiej (18 X 1920) trwały próby jego realizacji w odmiennych formach.

Odrodzenie Izraela

Emancypacja Żydów, jaka nastąpiła w Europie w XIX wieku rozbudziła wśród nich nowe idee polityczne, pośród których jedną z najważniejszych był niewątpliwie syjonizm. Głosił on, iż Żydzi w diasporze są narodem jak inne, a nie tylko wspólnotą wyznaniową.

Podobną tezę głosiły też i inne ugrupowania, ale syjoniści widzieli rozwiązanie tzw. kwestii żydowskiej poprzez utworzenie własnego państwa – „żydowskiej siedziby narodowej” w Palestynie. W tym celu zalecali masową emigrację do tej ziemi – aliję, ze wszystkich krajów diaspory. Uważali też, iż taka działalność zahamuje procesy asymilacyjne mniejszości żydowskiej w poszczególnych krajach.

Do prekursorów syjonizmu należał niezaprzeczalnie urodzony w Lesznie Wielkopolskim, późniejszy rabin Torunia – Cwi Hirsch Kalischer, który zwrócił się do frankfurckich Rotszyldów o fundusze na wykupienie od Arabów Erec Israel (Kraju Izraela) lub przynajmniej samej Jerozolimy, by rozpocząć tam zwarte osadnictwo żydowskie.

Prekursorem syjonizmu był także Moses Hess, autor wydanej w 1862 r. książki „Rom und Jerusalem”. Pochodził on z ziem polskich (w beletrystyce łączono go nawet z Powstaniem Styczniowym), ale pisał po niemiecku, bo język ten był wówczas głównym językiem żydowskim.

Hess przedstawił w swej książce obraz żydowskiego państwa narodowego, które rozwiązałoby dwa skrajne problemy: uniknięcie całkowitej asymilacji, zalecanej przez ideologów żydowskiego oświecenia, oraz kompletne ignorowanie świata zewnętrznego przez ortodoksów.

Dzięki stworzonemu przez siebie państwu Żydzi – odrzucając zarówno „przesądy” chrześcijaństwa, jak orientalizm islamu – mogliby rzeczywiście stać się politycznym światłem dla pogan. Podobne poglądy reprezentowali: Dawid Baer Gordon z Wilna oraz Perec Smolenskin i Leo Pisker z Rosji.

Za głównego jednak twórcę syjonizmu uważa się – mylnie – wiedeńskiego dziennikarza Teodora Herzla (l860-1904), który w 1896 r. wydał rozprawę pt. „Der Judenstaat” („Państwo żydowskie”), będącą jakby manifestem syjonizmu. Przeświadczenie o realności stworzenia państwa żydowskiego opierał na wierze w potęgę Żydów i na bezradności ich wrogów.

Pisał:

„(…) Nie można właściwie nic skutecznego przeciw nam uczynić. Na dole proletaryzujemy się na wywrotowców, tworzymy podoficerów wszystkich rewolucyjnych partii, a równocześnie ku górze wzrasta nasza straszna potęga pieniądza (…)”. (T. Herzl, „Der Judenstaat”, Neue Auflage, w: S. Trzeciak, „Mesjanizm a kwestia żydowska”, s. 229).

Jednak idee Herzla wywoływały wśród Żydów więcej sprzeciwów niż pochwał, we Wschodniej Europie wśród ortodoksów i socjalistów, w Zachodniej zaś wśród zwolenników oświecenia i asymilacji.

Od roku 1897 poczynając odbyło się kilka spotkań zwolenników syjonizmu w Bazylei i Londynie, zwanych kongresami, w toku których wypracowywano metody realizacji tej idei. Niezależnie jednak od traktowania przez wielu Żydów propozycji Herzla jako utopii, miały one wielki wpływ na kształtowanie się nowej mentalności żydowskiej.

W całej Europie niemal wytworzył się prąd narodowy i Żydzi zaczęli traktować siebie jako jeden naród, rozdzielony tylko diasporą. Szybko też idea ta znalazła poparcie wśród żydowskich publicystów, polityków i działaczy społecznych i tylko nieliczni odnosili się do niej sceptycznie.

Dwie koncepcje państwowości żydowskiej

W momencie, gdy wydawało się, że idee budowy państwa żydowskiego w Palestynie odniosły ostateczne zwycięstwo, nagle pojawiły się poważne wątpliwości. Okazało się bowiem, że – nawet w najbardziej sprzyjających okolicznościach, w Palestynie można będzie osiedlić zaledwie niewielką część światowego żydostwa.

Zauważył to już Herzl, który w swoich”Pamiętnikach” napisał:

„Przez jakiś czas myślałem o Palestynie (…), ale mój system przeniesienia Żydów dałby się tam z trudnością przeprowadzić. Potrzeba, abyśmy mieli klimat obejmujący różne temperatury dla Żydów nawykłych do sfer zimniejszych i cieplejszych. Musimy posiadać wybrzeże morskie ze względu na międzynarodowy handel; dla gospodarstwa zaś rolnego niezbędne są wielkie równiny”.

W związku z powyższym pojawiło się natychmiast kilka pomysłów nowej „siedziby narodowej”- w Afryce, na Bliskim Wschodzie, w Ameryce Południowej… Były to jednak projekty tak utopijne, że je szybko zarzucono. I tu pojawił się kolejny teoretyk państwowości żydowskiej – Izrael Zangwill.

Zgłosił on projekt, aby:

„Budować Jerozolimę w każdym poszczególnym kraju, również jak w Palestynie; oto jest misja Żydów”. – (S. Laudynowa, „Sprawa światowa. Żydzi, Polska, ludzkość”, t. I – s. 169, t. II – s. 37,67,68).

W wyniku tego roszczenia żydowskie do utworzenia państwa na ziemiach zamieszkanych przez Arabów poszerzone zostały o tworzenie autonomicznych tworów państwowych w krajach diaspory. Trzeba przy tym zaznaczyć, że dotyczyło to przeważnie państw, w których żydowska świadomość narodowa rozwijała się najszybciej, a więc w Europie Środkowo-Wschodniej.

Najsilniej rozwinęły się te idee wśród Żydów na ziemiach polskich, czyli tam, gdzie najmocniej objawiały się wśród gojów poczucie narodowe i patriotyzm.

Tak więc ruch syjonistyczny podzielił się na dwie grupy:

  • syjonistów ścisłych, czyli tych, którzy uważali, iż siedzibą narodową winna być Palestyna, 
  • terytorialistów, dążących do stworzenia państewek żydowskich w krajach diaspory.

Gdy na jednym z kongresów większość syjonistów pod kierownictwem Maxa Nordaua opowiedziała się za Palestyną, terytorialiści pod przewodnictwem Izraela Zangwilla założyli Jüdische Territorial Organisation – ITO (por. M. Phillippson, „Neueste Geschichte des jüdischen Volkes”). W duchu tym działał także historyk i teoretyk państwowości żydowskiej – Szymon Dubnow, który rozwinął teorię „fołkizmu”, zwanego także „autonomizmem”.

Opierając się na naukach politycznych Otto Bauera i Karola Rennera o prawach mniejszości narodowych do autonomii narodowo-kulturalnej w Monarchii Habsburskiej, postawił tezę, iż naród żydowski jest „faktem konkretnym i autochtonicznym” w diasporze, opierającym się na specyficznym sposobie społeczno-ekonomicznego bytowania i odrębności wyznaniowo-kulturalnej.

Nie powinni więc Żydzi szukać swej przyszłości w złudnej wierze powstania państwa żydowskiego w Palestynie. Przyszłość Żydów leży w krajach ich dotychczasowego zamieszkania, gdzie trzeba walczyć o pełne i faktyczne równouprawnienie obywatelskie oraz o prawo do autonomii narodowo-kulturalnej i personalnej.

Antysyjonistyczny „fołkizm” był nie mniej niż syjonizm konsekwentnym przeciwnikiem wszelkich teorii i praktyk asymilacji Żydów, twierdząc, że członkiem danego narodu trzeba się urodzić, bo „przyjść doń nie można” (por. J. Orlicki, „Szkice z dziejów stosunków polsko-żydowskich 1918-1949”, s. 27)

Inwazja Żydów na duże miasta

W II połowie XIX wieku na ziemiach polskich pod zaborami zamieszkiwała 1/3 światowej populacji żydowskiej.

Żydzi stanowili: w zaborze pruskim około 2%, w zaborze austriackim -11,l %, na Wileńszczyźnie – 12,8% a w Królestwie Polskim 14,5% ogółu mieszkańców.

Była to ludność zamieszkująca przeważnie miasta i miasteczka, chroniona przez prawo i mająca zapewniony samorząd w swoich kabałach (gminach), ale izolowana lub izolująca się od reszty społeczeństwa. Żydzi opanowali handel, trudnili się rzemiosłem, chałupnictwem oraz zajmowali się najbardziej „nieproduktywnymi” procederami, jak pośrednictwo, lichwa i wyszynk.

Stosowano wobec nich ograniczenia dotyczące m.in. nabywania własności ziemskiej i dzierżawy dóbr narodowych. Car rosyjski Mikołaj I powołał Żydów do służby wojskowej i starał się o usunięcie ich odrębności. Szykanowanie jednak za noszenie pejsów, bród, jarmułek i długich ubiorów, tzw. chałatów, dawało tylko biurokracji carskiej okazję do zdzierania z Żydów potężnych haraczów.

Za równouprawnieniem Żydów i ich asymilacją opowiadało się w Królestwie liberalne ziemiaństwo i wszystkie ugrupowania demokratyczne. Wśród samych Żydów istniał już w tym czasie kierunek asymilatorski i patriotycznie polski. Wielka burżuazja żydowska, oświecona i liberalna, stała się nie tylko siłą ekonomiczną, ale również intelektualną.

Główny jej przedstawiciel, Leopold Kronnenberg, odegrał wielką rolę w wydarzeniach lat 1861 -1864, choć mocno kontrowersyjną. Obok Kronnenberga dużą rolę w procesie asymilacji mieli: Matias Rosen, bracia Epsteinowie, rabin Beer Meisels, Henryk Wohl i wielu innych.

Żydzi włączyli się czynnie do manifestacji patriotycznych lat 1861 -1863 oraz uczestniczyli w Powstaniu Styczniowym, pełniąc odpowiedzialne funkcje (np. Kronnenberg – Dyrekcja Białych, Wohl – minister skarbu Rządu Narodowego).

Nie wszędzie jednak tak było. Na Litwie „rewolucyjne dążenia Polaków budziły wstręt wśród Żydów” – jak stwierdził ówcześnie żyjący historyk i jednocześnie rabin, J. Stejnberg – „w Królestwie Żydzi byli najbardziej skutecznymi szpiegami carskimi” (D. Fajnhauz, „Ludność żydowska na Litwie i Białorusi a powstanie 1863”). Ten sam autor przytacza w swej pracy, co następuje:

„Znaczna jednak część burżuazji żydowskiej była prorosyjska, niektórzy zaś jej przedstawiciele wręcz współpracowali z władzami carskimi przeciw powstaniu (…). Z władzami carskimi współpracowało wielu członków zarządów gmin żydowskich, którzy z racji zajmowanego stanowiska byli administracyjnie i politycznie związani z aparatem państwowym. Po stronie caratu stała też ugodowo nastawiona hierarchia rabinacka, której wodzem duchowym był wileński rabin rządowy Stejnberg, zaufany Murawiowa, z którym ten ostatni porozumiewał się w sprawach walki z powstaniem” (j .w.).

Współpraca Żydów z caratem w tłumieniu Powstania Styczniowego, a także w finansowym wspieraniu go – miała głębszy sens. Przed wybuchem powstania Żydzi otrzymali od Wielkopolskiego prawo nabywania dóbr ziemskich, czego przed 1862 r. nie wolno im było czynić.

Upadek powstania i konfiskata przez carat 4254 majątków szlachty polskiej oraz grabież ziemi dokonana wysiedlonym na Sybir 7000 rodzin z zaścianków szlacheckich stworzyły niebywałą okazję do wykupu przez Żydów polskiej ziemi.

Władze carskie bowiem część zagrabionych majątków dały w nagrodę swoim „zasłużonym” urzędnikom, (podkr. moje – WK.) większość wystawiły na sprzedaż.

Już w roku 1885 statystyki w Królestwie notują 2966 Żydów, którzy byli właścicielami bądź dzierżawcami dużych majątków, w jakich pracownikami zostali Polacy. Nie garnęli się natomiast Żydzi do pracy na roli. Wszystkich zatrudnionych wówczas w rolnictwie – rolników, oficjalistów, księgowych i urzędników – było razem z rodzinami zaledwie 5000 (A. Eisenbach, „Ludność żydowska w Królestwie Polskim w końcu XIX w”).

Na tym jednak nie koniec.

Ogólne straty polskie w powstaniu (poległych, wymordowanych, zesłanych na katorgę) wynosiły około 250.000 osób. Jeżeli zdamy sobie sprawę, że polska ludność Królestwa liczyła wówczas nieco ponad 4 miliony, to nasuwa się tu wniosek, że był to ogromny cios wymierzony w polską substancję etniczną. Dotknął on nie tylko dwory i zaścianki, ale także ludność w miastach.

Ją również zsyłano na Sybir, zamykano w więzieniach, włączano do rot aresztanckich i pozbawiano własności. Pojawiła się kolejna okazja do wykupu za bezcen polskiej własności, tym razem miejskiej.

Rozpoczęła się inwazja Żydów na duże miasta: wykupywanie wystawionych na licytację domów po powstańcach i masowe budowanie tanich, tandetnych, ubogich w urządzenia sanitarne „czynszówek”, przeznaczonych dla robotników napływających masowo ze względu na rozwijający się przemysł.

źródło: eioba.pl

Formularz z NeTeS



Foto: By user:Tolcia (Own work) [Public domain], via Wikimedia Commons

12 Responses to “Judeopolonia: próba zagarnięcia Polski”

  • Gnostic Sophia on 6 kwietnia 2017

    https://innemedium.pl/wiadomosc/lechia-kraina-bogow

    „… Tymczasem powracając do Lechii. To tu wymyślono koło, metalurgię – czyli sposób na szybkie opuszczenie epoki kamienia – i 90 procent innych wynalazków, które popchnęły świat do przodu.

    I cały świat poszedł jak wiemy do przodu z wyjątkiem jednego pseudo narodu. Imperium Lechickie rozciągało się od Uralu po Atlantyk, lecz Polacy generalnie niewiele wiedzą o swoich korzeniach i swojej historii ponieważ w ostatnich 300 latach zostali poddani bardzo intensywnej zmianie tożsamości ze strony niemieckiego okupanta. Również cała oficjalna nauka będąca zresztą (tak samo jak media) nadal pod ciężkim butem szkopa, nie kwapi się na udzielenie nam wyczerpujących wiadomości na ten temat.

    Nauka to jest oczywiście także historia i jeśli chodzi o aspekt historyczny to nie ma obecnie na świecie żadnego innego narodu któremu by tak bardzo intensywnie wymazywano historię jak to ma miejsce w przypadku Polaków. Pochodzący z przecież najnowszej historii przykład Żołnierzy Wyklętych jest tego najlepszym dowodem. Lechia została najpierw unicestwiona przy pomocy masowego mordu wszystkich książąt lechickich oraz zdrady ze strony szkopskiej księżniczki a następnie wymazana całkowicie z historii tak że pozostała po niej dosłownie wielka biała plama we wszystkich podręcznikach. Natomiast sama „Po-lechia”, czyli obecnie Polska została poddana tak wielkiemu procesowi wynaradawiania i eksterminacji, jakiego nigdy jeszcze nie było w historii tego globu. Ten plugawy proces zresztą trwa w najlepsze, bo przecież każdy doskonale wie że mimo braku wojen, plag, kryzysów z Polski wygnano w ubiegłych latach znacznie więcej ludzi niż wszystkich afrykańskich „emigrantów” razem wziętych. Tam są jakieś wojny, dyktatury, etniczne czystki, derby uchodźców, Al-kaidy, państwa islamskie a w Polsce? W Polsce jest dobrobyt. Tak wielki, że już co piąty Polak został zmuszony do opuszczenia swojej Ojczyzny tylko po to aby zwyczajnie… przetrwać! A reszta która pozostała?

    Ta reszta no cóż… „prosperuje” czyli zaharowuje się wydając 95 procent zarobków na żywność a więc po prostu zapier*ala za przysłowiową miskę zupy. Totalne bezprawie, powszechne dziadostwo i bandytyzm fiskalny morduje nasz Naród skuteczniej niż hitlerowcy. Współczesna Polska to nie jest państwo lecz antypaństwo rządzone przez folksdojczów, którzy eksterminują nasz Naród. Nasz Ród, czyli właśnie… Naród. Polskie rzekomo sądy składają się z psychopatycznych przestępców, polskie rzekomo urzędy rekrutują się z obcych intruzów, polskiej armii zwyczajnie nie ma, a polska policja to w zasadzie pogrobowcy UPA.

    Szkop zamknął fabryki, zniszczył rolnictwo, zlikwidował przemysł oraz przywileje socjalne, wydłużył wiek emerytalny, ponastawiał wszędzie bramek do opłat za nic i parszywych Lidlów, wprowadził do szkół obowiązkowy język niemiecki i przerobił polskie pośredniaki w agencje naganiaczy na roboty w Niemczech. Aby skuteczniej wynarodowić Polskę szkop zlikwidował też polską służbę zdrowia i przemysł farmaceutyczny, a następnie wprowadził „przymusowe” szczepienia niemieckimi szczepionkami aby tak samo jak żydowski lekarz pierwszego kontaktu, doktor Mengele wykończyć tych, którzy mimo wszystko nie chcą z Polski wyjechać, albowiem tylko w dawnej Lechii (krajach słowiańskich) szczepienia są „obowiązkowe” – co zostało uchwalone przez polskojęzyczny Sejm, będący za czasów Tuskolandu agenturą niemiecką w komplecie. To co jest bardzo ważne ze szczepieniami to to, że jest to obowiązek obywatelski nie mający absolutnie nic wspólnego z obowiązkiem prawnym, lecz o tym pracujący dla szkopa personel przychodni oczywiście nie mówi Polakom. Obowiązku przymusowych szczepień nie ma ludziska! Taki obowiązek może wprowadzić jedynie Światowa Organizacja Zdrowia po ogłoszeniu na jakimś terytorium epidemii. Sanepid nękający w interesie szkopa rdzennych Polaków może przymusić do szczepień tylko i wyłącznie w przypadku wspomnianej epidemii lub przypadku tak zwanego „zwiększonego ryzyka” – na przykład jeśli jeden z rodziców jest nosicielem choroby bardzo zakaźnej. Cały pozostały szum medialny o rzekomo obowiązkowych szczepieniach to tylko propagandowy bełkot mający ogłupić Polaków i zmusić ich aby „dla świętego spokoju” dali zaszczepić swoje potomstwo. Tymczasem prawda jest taka, że niezależnie co mówi przez telefon pani z przychodni lub sanepidu nie ma obowiązku szczepień. Nie ma, bowiem „obowiązek obywatelski” nie ma nic wspólnego z obowiązkiem prawnym. Jest to kruczek prawny będący starannie zaplanowaną w legislaturze furtką dla agentury niemieckiej aby ona uniknęła „obowiązkowych” szczepień na terenie Polski. Dlatego warto aby o tej furtce dowiedzieli się także Polacy. Kolejnym dowodem na to jest jakże oczywisty fakt że Cyganie mieszkający w Polsce na koszt Polaków… nie muszą się szczepić w ogóle. Nie muszą, powtarzam. Nie sczepią się zatem a czy widział ktoś chorego Cygana? Albo w szpitalu na przykład? Bo ja widziałem tylko raz, kiedy tam Cyganka poszła złożyć jaja. Zaraz po jej gospodarskiej wizycie trzeba było nie tylko porodówkę ale jeszcze całe skrzydło odwszawiać no ale to zupełnie inna opowieść…

    Sytuacja jest nieciekawa – Polska z dnia na dzień dosłownie zanika – głównie z przyczyn demograficznych ale głowy do góry – Lechia jest na progu swojego wielkiego odrodzenia i już niewiele czasu nas dzieli od powrotu do wspaniałości. Ten sztucznie podtrzymywany w Polsce brak rozwoju ekonomicznego wynikły z grabieży wszelkiego wypracowanego ciężko dobra pod naciskiem ciężkiego buciora który szkop wetknął do naszego domu, dobiega bowiem właśnie końca i dlatego jest niezwykle ważne, aby w przededniu tego wydarzenia, które jest nieuchronne, za wszelką cenę nie dać się wynarodowić i pozbawić tym samym szansy na lepszą przyszłość, która po tysiącu lat niepowodzeń jest już na progu. Okupacja prymitywnej dziczy rozpoczęta jeszcze za czasów Mieszka I dobiega bowiem końca. Cesarstwo Rzymskie jest już tak przegniłe, że się po prostu definitywnie kończy jego rozkład. Wszystko wskazuje na to, że dzicy ale zdrowsi pod wieloma względami muzułmanie wykonają na nim gest miłosierdzia i zakończą jego przykro się przeciągający zgon. Oby jak najrychlej wyeliminowali z pięknego oblicza Ziemi te hordy dewiantów, ciot, zdrajców własnej rasy oraz pederastów, bowiem tylko zdrajca może być gorszy od najgorszego wroga.

    Lechia jako jedyny Naród na świecie jest na muzułmanów w pełni odporna, bowiem jej nazwa oznacza poddanych króla Lecha. Poddanych dobrowolnie rzecz jasna jako że Lechici to jedyny naród na całym świecie dosłownie… wolny! To tu bije bowiem serce świata białego człowieka i tu jest jego sumienie. Mało kto wie bowiem, że u nas nie ma i nigdy nie było tak naprawdę żadnej arystokracji. Dowodzą tego oczywiście bezsporne badania genetyczne. Otóż, w odróżnieniu od narodów na przykład zachodnich badania te dowiodły, że w Polsce nie ma genetycznych władców. U nich owszem – te same rody i to czasami od tysięcy lat ciągle są elitą i wciąż sprawują władzę i z drugiej strony również ciągle te same rody są niewolnikami, czyli tak zwanymi: „robotnikami”, „rolnikami”, „pracownikami”, etc. Tego zjawiska nie ma w Polsce znanej od zawsze z tak zwanych Wolnych Kmieciów, których nieskrępowana wolność niestety dobiegła końca dopiero z nastaniem… chrześcijaństwa. Oznacza to, że nie ma u nas czegoś takiego jak szlachectwo, bowiem szlachcicem jest… każdy Polak. Cały ród Polaków Lechitów to jest przecież… Naród – nasz-ród. Naród panów ponadto. Dosłownie, bowiem pan Kowalski, pan Igrek lub pan Iksiński nie wziął się oczywiście z dupy lecz z faktu że zbiór panów Polaków to po prostu… Państwo. Zachodnia dzicz ma jakieś republiki, (republika to notabene również żałośnie nieudolna kalka polskiego słowa „rzeczpospolita”), księstwa, gubernie, stany, królestwa, bla, bla, bla a my już od prawie 4 tysięcy lat posiadamy… Państwo. Państwo Lechickie a teraz Państwo Polskie. Dzicz z zachodu nie posiadając własnego a więc kalkując nasze nazewnictwo też się nazwała co prawda herr, monsieur, lord lub signor, lecz mimo iż to też oznacza „pan” z panem nie ma nic wspólnego gdyż to nadal są tylko niewolnicy robiący jak mrówki na swoich odwiecznych władców. Państw nie posiadają owi niewolnicy proszę zauważyć. To co się uważa za państwa na zachodzie nazywa się… country, paese i tak dalej – a te słowo oznacza… wieś! Tak więc tylko Polacy posiadają własne Państwo – dzicz posiada tylko te swoje Wieślandie, ot co. Wieślandia angielska, wieślandia francuska, wieślandia włoska itp. Szkopy to nawet tego nie posiadają, bowiem nie istnieje coś takiego jak „Republika Niemiecka”. RFN to tylko pic. Niemcy to tak naprawdę tylko spółka handlowa, gdzie Merkel robi za prezesa zarządu zależnego w pełni od okupacyjnego rządu, a wszyscy tak zwani „obywatele” to tak naprawdę… pracownicy tej spółki – to szokujący lecz już doskonale znany fakt. USA również nie istnieje – to tylko to dobre słowo… kolejna spółka. Tm razem… kolejowa bowiem! USA to zapewniam nie jest suwerenny kraj. To jeszcze nie koniec bo tylko i wyłącznie w Lechii każdy pan żył sobie sam wedle swojego własnego uznania – żaden inny naród nigdy nie miał takiego komfortu. Tam zawsze była linia władca – służący. Wszyscy Polacy genetycznie są sobie zatem równi. I dlatego tak zaciekle zaciera się o tym fakcie wszelkie historyczne ślady. Włącza się w tę równość oczywiście także tak zwany „naród” Ukraiński. Ukraińcy bowiem – czy to się komuś podoba czy nie – to nie Ukraińcy lecz Lechici tacy sami genetycznie jak my. Nasi rodzeni bracia i siostry – identyczni jak bliźnięta syjamskie pod kątem genetycznym. Różni nas JEDYNIE narzucona z zewnątrz, i nam i im, ogniem i mieczem antyludzka zwabicielopodobna pseudoreligia po to właśnie aby nas… poróżnić. Przed tym podłym poróżnieniem jakiego dokonali protopopi stanowiliśmy jednolitą całość! Ba, dzisiejsza Polska i dzisiejsza Ukraina to wręcz monolityczna kolebka Słowiańskiej Lechii Starożytnej. Nienawiść do ukraińskich i polskich Słowian jest u neandertalczyków zwierzęca po prostu. „Za karę” za zniszczenie doszczętne neandertalskiego bandyckiego kaganatu przed ponad tysiącleciem, zafundowali Polakom rozbiory, Potop oraz Holokaust w czasie II Wojny, a Ukraińcom Wielki Głód no i tę rozpierduchę która jest obecnie – łącznie niemal czterdzieści milionów niepomszczonych ofiar. Nie tylko Polacy jak ryba wody potrzebują historycznej prawdy o przedkatolickiej epoce, Ukraińcy potrzebują jej dużo bardziej aby też mogli otworzyć oczy. Wróg Słowiańszczyzny, a nie ma zacieklejszego przecież niż Niemiec, doskonale wie że gdyby Polska i Ukraina się zjednoczyła to mając niemal 100 milionów obywateli i najbogatsze złoża na kontynencie – stałaby się w kilka lat supermocarstwem nie do pokonania nawet przez połączone siły Niemiec i Rosji. Dokładają więc wszelkich starań aby zarazić Słowian hitleryzmem i napuścić po praz kolejny na siebie. Ich zwierzęce życie po prostu od tego zależy bo w innym przypadku nie mogliby już dłużej ani na Polakach ani Ukraińcach żerować… to naprawdę jest takie proste. Pomagajmy więc Ukraińcom, tłumaczmy cierpliwie zawiłości historii, otwierajmy im oczy a dzień zjednoczenia Słowian i wyzwolenia spod okupacji tym rychlej nadejdzie im każdy Słowianin to zrozumie samodzielnie. Nie dajmy się podszczuwać Niemcowi za okruszki z pańskiego stołu, podżegać neandertalczykom do jakiejś bratobójczej wojny tylko wyjaśniajmy wszystkim Słowianom, że tam gdzie dwóch się bije, jedynie utuczony na naszej krwi… tłusty szwab skorzysta. Przecież tylko po to żebyśmy nie mogli się więcej dogadać nam dali alfabet łaciński a im te wyroby protopopopodobne – cyrylicę po prostu. Na tysiąc lat pomieszali nam Słowianom języki i naprawdę pora to nieporozumienie w końcu zakończyć.

    Cały naród Lechicki to szlachta. I dlatego cały Naród Lechicki (wszystkie „kraje” słowiańskie) jest przez Rzym po stokroć… WYKLĘTY oraz skazany na eksterminację. Dowodem na to jest oczywiście nasza wspaniała historia w której wręcz przepełno jest tak zwanej schłopiałej szlachty lub zjawisk odwrotnych. Sytuacji bowiem, kiedy za zasługi wojenne król nadał szlachectwo i majątek ziemski „prostemu” chłopu nie brakuje. Prosty polski żołnierz na przykład został mianowany… królem Haiti. I do dziś ten kraj ze łzami w oczach nie wspomina króla lepszego! Zjawisk odwrotnych też nie brakuje w naszej historii. W obydwu przypadkach migracja Lechity do innej kasty odbywała się totalnie bezkonfliktowo, bowiem rdzenny Polak/Lechita doskonale czuje się w każdej roli i jak dowodzi to historia każdy rdzenny Polak/Lechita doskonale nadaje się zarówno do pracy na roli jak i do, to dobre określenie… piastowania urzędów najwyższych. Takich predyspozycji żaden Inny naród na świecie nie posiada. Naszych „arystokratycznych” wojskowych (generałów) po ostatniej wojnie zdegradowano w Anglii do klasy fabrycznych robotników i co? I „arystokraci” doskonale i z dumą sobie dali radę jako zwykli robotnicy. Co natomiast mamy na zachodzie? Tam jeśli się jakiemuś milordowi nóżka powinie i na przykład straci pracę – nie wie kompletnie co ze sobą począć i zaraz rzuca się na sznur. Słowem, proszę zauważyć, że na całym świecie narodu kompleksowo dającego radę poza Polakami zwyczajnie nie ma. Eksterminowano przecież nie tylko nas – również inne narody – ale mimo iż nie tak zaciekle jak Polaków, to nikt inny poza Lechitami nie dał rady tej eksterminacji przetrwać. A my dajemy radę i to pomimo iż eksterminacja trwa już tysiąc lat i jest najbardziej zaciekła w dziejach ludzkości! Nikt nie jest w stanie nas zwyciężyć. Nikt i nigdy. Te pustynne afrykańskie siły, które usiłują to od dziesięciu wieków zrobić w zasadzie są bezradne i niczego poza obelgami pod kierunkiem naszego Narodu od czasów legionów rzymskich nie były w stanie wymyślić. Wymordować nas nie są zdolni bo nie pozwali na to nigdy reinkarnacja. Zniesławiają nas jedynie zatem na potęgę korzystając z całej swojej propagandy oraz mediów, Lechici się z nich śmieją również a potegę no i ch*j im w dupę, no bo co można w tej sytuacji innego powiedzieć, aby nie urazić ich pedalskich uczuć? Nic nie można innego powiedzieć a więc nie mówmy nic poza tym…

    Jakie są zatem możliwości działania przy takim stanie rzeczy jak powszechne przekłamywanie naszej historii i naszego dziedzictwa kulturowego jakie wnieśliśmy przecież dla całego świata?

    Jedyną rzeczą jaką nam pozostała to indywidualne dochodzenie do prawdy, opierając się na szczątkowej antycznej wiedzy historycznej pozostawionej, przez średniowiecznych kronikarzy, religioznawstwie, genetyce i językoznawstwie słowiańskim, jak i rozwój umiejętności logicznego myślenia i powiązywania znanych faktów w jedną spójną całość. Na podstawie faktów jak i drobnych szczegółów można zrekonstruować naszą antyczną historię. Jest to trudne, bo zmieniono nam naszą tożsamość, naszą nazwę jak i nasze rodzime wierzenia i kulturę. Polska jako Lechia (przedkatolicka nazwa Polski) ma dość dobrze udokumentowaną historię przez średniowiecznych skrybów. Wszystkie antyczne mapy zachodnie pokazują Europe podzieloną między dwa mocarstwa. Cesarstwo Rzymskie i (białą plamę) czyli Imperium Lechitów, w którego skład wchodziły słowiańskie plemiona: Wandali, Wenetów, Gotów, Polan, Alanów Sarmatów i Scytów. Wielu zagranicznych kronikarzy jednoznacznie twierdzi, że LECHIA to antyczna nazwa Polski z przed chrztu w 966 r. Nazwy Polski (Lechia) używane przez obcych kronikarzy to: perskie Lachestan, litewskie Lenkija, ormiańskie Lehastan, węgierskie Lengyelorszag. Polaków nazywano wszędzie Lechitami: tureckie Lehce, ruskie Lachy, węgierskie Lengyel, rumunskie Leah, Ledianin u Serbów. Podobnie jak słowo Laszka (obecnie znane jako Laska) oznaczało nic innego jak Polka. Sami Polacy od najdawniejszych czasów nazywali siebie Lechitami. Słowa „Polacy” użyto dopiero po raz pierwszy w XV wieku, a wcześniej używano „Polanie”, które pojawiło się po raz pierwszy na przełomie X i XI wieku w żywocie starszym św. Wojciecha, spisanym w Rzymie między 999 a 1001 rokiem. Co niezwykle ciekawe to fakt, że w ościennych językach np. czeskie lech znaczy pan, wielmoża czyli Polacy (Lechici) zwani byli przez swoich sąsiadów Panami, wolnymi ludźmi, szlachetnie urodzonymi. Starożytna nazwa grecka naszego Państwa to Lachia (kraj Panów, Wybranych). W Sanskrycie Lech oznacza tyle, co pan, władca, król, pasterz czy bóg. Lechistan to zatem państwo panów lub państwo bogów lub państwo pasterzy. Po persku do dzisiaj słowo Lah oznacza pana, boga i pasterza. Warto wiedzieć, że słowo Leh-Lah znajduje się również na inskrypcjach na wielu kurhanach w Europie i Azji. Oznacza się w ten sposób grobowiec należący do władcy. Węgrzy zwą nas Lengyel i jest to połączenie dwóch słów: Lech i Angyel (Pan i Anioł). Również w całym regionie bliskowschodnim słowo LACH jest stosowane w piśmiennictwie. Nawet po hebrajsku słowo “Lah” ma dokładnie te same znaczenie i brzmi Elah. W liczbie mnogiej to Elahim, a w wersji starohebrajskiej brzmi Elohim. Co bardziej nawiedzeni chrześcijanie znają to słowo doskonale, jest ono użyte w biblii ponad 2700 razy na nazwanie nie boga lecz bogów, ponieważ jest to liczba mnoga. Podczas czytania biblii słowo JHWH tłumaczone na Polski jako Jehowah czytane jest przez żydów właśnie jako Elohim (Panowie, Bogowie), ponieważ żydzi wierzą, że nie są godni wymawiania słowa JHWH. Ano nie są godni tak jak rudy folksdojcz nie godny wymowy słowa „kulwa”, bufetowa słowa: „kuhwa” lub hrabia Bul słowa: „bahon Hotszyld”. Nie przypadkowo w biblii zwie się ludzi owieczkami, bo słowo Elohim oznacza też… pasterzy. Po arabsku natomiast słowo Lah ma dodany przedrostek Al i stąd wziął się słynny Al-lah, co znaczy dosłownie “ten Bóg”, “Bóg właściwy”. Dlatego Lahestan po arabsku również znaczy Kraj Bogów. I dlatego Allach Akbar, tak naprawdę znaczy: Lach Jest Wielki. W Turcji do dziś nie używa się nazwy naszego kraju innej niż Lechistan. Dowodów chyba już na to wystarczy…

    Rzekomy upadek Cesarstwa Rzymskiego jest jedną z wielu historycznych nieprawd. Imperium trwa nadal, przekształciło się w cesarstwo Rzymsko niemieckie, przeszło przez wiele złośliwych mutacji, jak gangrena się rozprzestrzeniało i przez wieki używało ludów i państw germańskich, by zdobywać, kawałek po kawałku, kolejne ziemie Lechitów. Cesarstwo Rzymskie wraz z tysiące razy modyfikowaną religią, trwa po dziś dzień. I te trwanie właśnie dobiega końca ponieważ ten chory na wszystko nowotwór właśnie zdycha.

    Należy na wszelką cenę kultywować pamięć o Naszym Wspaniałym Narodzie u naszych dzieci aby nigdy ona nie zanikła. Jest na to stary jak świat sprawdzony i zupełnie bezpłatny sposób rdzennych Sybiraków. Każda Słowiańska babka powinna naszą polsko lechicko słowiańską historię przekazywać z ust do ust każdej Słowiańskiej wnuczce. Jest wówczas potwierdzona doświadczeniem Sybiraków gwarancja, że historia ta przetrwa co najmniej trzy razy dłużej od egipskich piramid. Naród pozbawiony historii – pozbawiony jest przyszłości, bo nie rozumie po co żyje i co się wokół niego dzieje. Doskonałym przykładem tego zjawiska są na przykład stada naczelnych z Afryki zagubione beznadziejnie w Bronxie. Nie mają bladego pojęcia kim są i co oni tam robią. Poruszają się zdziczałymi stadami po ulicach nie wykonując sensownych ruchów w ogóle. Nie mają absolutnie żadnej kultury. Żadnego dziedzictwa. Po zdjęciu żelaznych łańcuchów noszą łańcuchy z tombaku bowiem nie znają innej tradycji. Nie wolno do czegoś takiego w przypadku Narodu Boskich Lechitów dopuścić i kompletnie nic to nie kosztuje aby zachować i utrwalić prawdziwą pamięć o naszej spuściźnie. Musimy jeszcze trochę tylko przetrwać do lepszych czasów i tak samo jak nasi dzielni przodkowie nie dać się wynarodowić, zgermanizować i zdegradować do roli niewolników tej pustynnej dziczy. Taki jest po prostu nasz słowiański obowiązek i każdy kto się od niego obłudnie wykręca lub zostaje z własnej woli folksdojczem sam pluje na groby swoich przodków i jest warty w związku z tym jedynie najwyższej pogardy i wiecznego… zapomnienia. Popiel na przykład dokonał tego typu zdrady żeniąc się z niemiecką księżniczką, która otruła następnie wszystkich Lechickich władców. Został przez Naród wygnany (lub w innej wersji rzucony na żer szczurom) i skazany na zapomnienie tak skutecznie, że do dziś nikt nie wie jak on się naprawdę nazywał. Popiel bowiem to nie jest jego nazwisko. Popiel oznacza po prostu kogoś kto „trzymał z popami”. To staropolski pierwowzór nazwy „folksdojcz” i nie jest to jak wiadomo przydomek, o którym można rzec… godny. Słowo spopielić oznacza… unicestwić po prostu.

    Przechowujmy zatem naszą tradycję w rodzinach i szukajmy gdzie się tylko da kolejnych okruchów naszej bogatej historii, jaką pragnie się od zawsze Słowianom ukraść. No i koniecznie oswajajmy Ukraińców. Koniecznie tych, którym niechcący udało się na tych stepach nieco zdziczeć. Jak ich prawidłowo wychowamy to nam dobrze ułożony Ukrainiec na pewno zaprocentuje w przyszłości, bo pamiętajmy, że ich wrodzony dar do prowadzenia wojen jest dokładnie tak samo dobry jak nasz własny. Jedynie brakuje nam tak samo dobrego morale aby stać się niepokonani na całym globie. A zdrowe morale można przy pomocy prawdy z łatwością wytworzyć u innych Słowian. Polacy mają najlepsze morale na świecie i chociaż mało kto o tym wie to w czasie II wojny światowej tylko dzięki niemu bardzo dużo dezerterów z Wehrmachtu wałczyło w naszych szeregach ramię w ramię z hitleryzmem. …”

  • qwrtee on 6 kwietnia 2017

    Obecnie jest już ostatnia faza wyrzucania Polaków z Polski.
    Zostali tylko niewolnicy, którzy pracują, żeby wegetować i zapłacić podatek swoim panom z izraela.

  • Lange on 6 kwietnia 2017

    dobry atykuł!

  • smyxx on 6 kwietnia 2017

    Komu ma służyć przypominanie tu jakichś pomysłów sprzed ponad 100 lat ? Czy Żydzi nie mają swojego państwa od 1948 ?

  • Robert on 6 kwietnia 2017

    smyxx

    prawdziwa historia jest podstawą niezależności Polski.
    Nigdy jej nie wywalczymy, jeżeli nie będziesz znał historii.
    Poza tym w tekście jest mowa, że żydzi stosują technikę przejmowania państw/wpływów, tam gdzie koczują w większej grupie.

  • Maria on 6 kwietnia 2017

    Serdeczne podziękowania za znakomitą „robotę” uświadamiania Polaków i ścieżki dostępu .

  • Robert on 6 kwietnia 2017

    Lange

    dzięki

  • Robert on 6 kwietnia 2017

    Maria,

    dziękujemy.

  • smyxx on 6 kwietnia 2017

    sama znajomość historii nie jest żadnym gwarantem utrzymania niepodległości bo ważniejszy jest już stan uzbrojenia własnej armii, właściwe sojusze i chęć ludzi do podjęcia walki , poza tym gdzie to „koczują ” ci Żydzi Polsce ? i to w takiej liczbie by nam zagrażali , to już bardziej należy się obawiać obecności Ukraińców bo ich z każdym rokiem przybywa , na razie nic się nie dzieje ale wg mnie jakaś delikatna inwigilacja tych środowisk jest jak najbardziej wskazana

  • Robert on 6 kwietnia 2017

    smyxx

    nie pisałem nic o gwarancji, tylko konieczności.
    Jeżeli naród nie będzie miał wiedzy, to te wojska i uzbrojenie będzie służyć obcym mocarstwom.

    Co do żydów w Polsce to nie oczekuj ode mnie, pełnych info w komentarzu.
    Polecam książki Henryka Pająka.

    Przeanalizuj też proces pana Rybaka, który obecnie się toczy.

    Ukraińcy nie są nacją zorganizowaną w Polsce.

  • smyxx on 6 kwietnia 2017

    //Polecam książki Henryka Pająka //………mam ich w domu z 10 ale nikomu ich nie polecam , poza tym co znaczy nie zorganizowana nacja ? skoro ma ich tu już być ponad milion , to nie muszą być w pełni zorganizowani bo wystarczą jakieś dywersyjne akcje niewielkich grup by destabilizować sytuację na konkretnych obszarach , na razie nie ma ku temu powodów ale stosowne służby muszą tu zachować uwagę

  • Mirek Mituta on 7 grudnia 2017

    Zydow nie nalezy szukac w bojowkach lecz przy sterze. Zydzi nie brudza rak praca fizyczna. Zydzi dyryguja i riobia to dobrze, szczegolnie za plecami, niby tych, ktorzy dyryguja! Zydzi, jak historia dluga zawsze knuli i knuja. Zawsze zacierali rece na Polske)Polin) i dalej to robia! jezeli Rzad Polski nie przestanie klaniac sie Zydom, calowac ich w dupe i prosic o porady i pieniadze, to jednego dnia moze sie okazac, ze Polska, to nie Polska, a „Polin” Nie zapominajcie rowniez, ze dla fundamentalisty Zyda nie jestescie partnerem! Partnerem dla Zyda jest Zyd! Wszyscy inni (innego wyznania, czy tez bez wyznania) sa gojami, a goje to cos w rodzaju zwierzat i tak nas Zydzi traktuja…. my, czy psy, swinie i inne zwierzeta, to jedna. Nie oczekujcie pomocy od Zydow za darmo. Zyd nie moze(nie powinien) oszukiwac Zyda, lecz moze oszukiwac nie zyda-goja, moze go krzywdzis a nawet zabic, bo to sie ich „bogowi” podoba!!! Jako goje nie jestescie-jestesmy warci nic dla Zyda!!! Zyd nie studujuje Biblii lecz talmud. W talmudzie jest jasno napisane o Zydach i gojach. Goje istnieja tylko po to aby sluzyc Zydom!!! Ich „bogiem” nie jest Bog w ktorego my chrzescijanie wierzymy. Ich „bogiem” jest Lucyfer (we wlasnej osobie) Zydzi uwazaja sie az wybrankow „ich boga” – Lucyfera – diabla!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Mikołaj Kopernik autor „Rozprawy o urządzeniu monety” napisał:

    „Chociaż niezliczone są klęski, wskutek których zazwyczaj podupadają królestwa, księstwa i rzeczpospolite, to jednak najgroźniejsze są moim zdaniem cztery: niezgoda, śmiertelność, nieurodzajność ziemi oraz spadek wartości monety. Trzy pierwsze są tak oczywiste, że nie ma nikogo, kto by o tym nie wiedział, jednakże czwarta, która dotyczy monety, dostrzegana jest przez niewielu i to jedynie przez najgłębiej myślących, ponieważ nie powoduje natychmiastowego i gwałtownego upadku państwa, ale doprowadza je do tego stanu stopniowo i jakby niewidocznie”.

  • David Rockefeller – „Wspomnienia”, 2005, str.405

    Niektórzy wierzą nawet, że jesteśmy częścią tajnego kabalistycznego stowarzyszenia działającego przeciwko interesom Stanów Zjednoczonych...oraz że w konspiracji obejmującej cały świat zmierzamy do stworzenia jednej globalnej struktury politycznej i ekonomicznej – jednego świata, jeśli tak wolicie to nazwać. Jeśli to jest stawiany mi zarzut, to jestem winny i jestem z tego dumny”.